sobota, 19 marca 2016

Z czym to się je?

Tak właściwie...to po co chodzimy na wesela? Po co je organizujemy? 

Jedni uważają, że to pieniądze wyrzucone w błoto. Jeden wieczór, który kosztuje Nas czasem i kilkanaście tysięcy złotych. Inni są zdania, że to jednak jest TEN wymarzony, jedyny i niepowtarzalny. Tak, ja też należę do tych osób. Chciałabym pokazać moim wnuką, jak babcia z dziadzią wywijała na parkiecie, a w tle leciał hit "Ona tańczy dla mnie". No dobrze, ale do meritum!
Wesele ma na celu: dobrą zabawę, tańce do białego rana, szampańskie humory i dobre jedzenie.
Tym ostatnim zajmiemy się dzisiaj. Zastanowimy się "jak można podać jedzenie na weselu?".

Propozycji jest kilka, zaczniemy od tej najbardziej tradycyjnej, a więc:

-> podanie dań prosto na stół 
Propozycja znana każdemu z Nas: chrzciny, komunie, urodziny i wiele innych. Większość imprez, w których brałam udział, wyglądały w ten sposób. W jednych miejscach wypada to znacznie lepiej, w innym nieco gorzej. Największym minusem jest to, że jedzenie jest podawane gościom nierównomiernie, przez co... nie zawsze jest tak ciepłe, jakbyśmy sobie tego życzyli. Ale!
Tradycja jest pewniakiem, sprawdza się za każdym razem i ułatwia życie. 

-> zimne zakąski, bufet- czyli, jesz co chcesz i ile chcesz.

Bardzo fajne, nowoczesne rozwiązanie. Jednak! Polak należy do tych osób, które lubią, kiedy im się usługuje, podaje, interesuje się, czy czegoś nie brakuje. Jednym słowem, lubimy być w centrum uwagi. Tutaj jesteśmy samodzielni, nikt nam nic pod nos nie podstawi. Również musimy przezwyciężyć tą niechęć i podejść ponownie, w celu skosztowania kolejnych potraw.

-> prawie jak w restauracji

 Goście na podstawie otrzymanego menu sami wybierają, jaką z potraw chcieliby skosztować. 
Menu jest skonstruowane w taki sposób, że na każdy z posiłków, mamy do wyboru od 2 do maksymalnie 3 potraw. Eleganckie wydanie, jednak ja jestem średnio do niego przekonana. Będąc na takim przyjęciu, szczerze powiedziawszy bawiłam się "na głodniaka" :)

-> wersja mieszana 
Tutaj możemy spełnić swoje fantazję, obiad podać w formię "talerzówki", a kolejne dania w formie bufetu, lub tradycyjnie-serwowane prosto na stół. Wszystko zależy od naszej wyobraźni, a także ilości zaproszonych gości.

Nawiązując jeszcze do jednego z moich pierwszych wpisów, chciałabym zaznaczyć, że strzecha z różnorodnymi wędlinami, tradycyjnymi alkoholami, również jest pewnego rodzaju bufetem, urozmaiceniem wesela ;)

Drogie Panie! A jak to będzie u Was, a może już było? Podzielcie się swoimi opiniami, zapraszamy :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz