piątek, 19 lutego 2016

Savoir vivre polskiego wesela.

Prywatnie jestem znana z tego, że bardzo lubię opowiadać o swojej rodzinie. Dzisiaj też w krótkim wstępie przybliżę sytuację, która miała miejsce parę lat temu. A więc! Moja Mama wraz z Tatą zostali zaproszeni na uroczystość ślubną. Ceremonia w Kościele przebiegła bez niespodzianek, jednak dalsza część świętowania wyglądała nieco inaczej. Według polskiej tradycji, wesele rozpoczyna się od pierwszego tańca Młodej Pary, tutaj było jednak inaczej. Wesele rozpoczęło się od pierwszego...KIELISZKA WÓDKI. A zakończyło tuż przed oczepinami. I tu moje pytanie: 

"Czy Pannie Młodej wypada pić alkohol  na własnym weselu?".

bebzol.com

Obecnie alkohol stał się ozdobą stołu weselnego, pomiędzy starannie dobranymi bukiecikami kwiatów, można znaleźć różnorodne trunki, w jakże różnorodnych  buteleczkach. Wszystkim znana "ruda", czyli whisky, tradycyjnie 40% wódka, najstarszy napój alkoholowy- piwo, wina począwszy od Carlo Rossi skończywszy na Domaine Bonnefond, a także bardzo modne nalewki, likiery własnej produkcji. Wszystko po to, aby zadowolić gości. Ale wracając do mojego pytania. Co z tym alkoholem? Bawić się, nie zwracając uwagi na okoliczności, czy grzecznie odmawiać i "trzymać fason"?

 Aby odpowiedzieć na te pytania, przeprowadziłam krótką ankietą wśród DreamGirls i moich najbliższych znajomych.

Przedstawiam wyniki DreamGirls :

Moich znajomych:

Jak widać, nie przeszkadza Nam picie alkoholu, jednak zaznaczamy, że powinny być to niewielkie ilości. Nie neguję wypicia lampki szampana podczas toastu, czy też degustacji wina. Jeden, dwa kieliszki również nie stanowią grzechu. Ale zataczająca się Panna Młoda, która nie potrafi utrzymać równowagi w czasie tańca z gośćmi weselnymi, jest dosyć przykrym widokiem. Oczywiście, każdemu zdarzają się wpadki, ale powinniśmy znać swoje granice i przede wszystkim potrafić odmówić. W przypadku, kiedy rodzina uparcie wznosi toasty, a Młoda Para jest namawiana do picia za swoje zdrowie, należy mieć przygotowany plan B. Panu Młodemu nie wypada odmówić, a jego świeżo upieczonej małżonce nie wypada się denerwować. Myślę, że większość par zna to spojrzenie mówiące: "porozmawiamy sobie w domu Cwaniaczku!", albo "żebyś Ty Chłopcze oczepin dotrwał!". Nikt nie chce sytuacji, aby nowożeńcy w czasie swojej nocy poślubnej ze sobą nie rozmawiali. ( znaczy się... nocy poślubnej jeszcze nie przeżyłam, pewnie długo jeszcze nie przeżyję, ale pewnie i tak się zbyt dużo nie rozmawia ;) Dlatego muszą mieć przygotowaną alternatywę w postaci swojej prywatnej buteleczki alkoholu. Drobne oszustwo pozwoli utrzymać trzeźwość umysłu przez całą noc, a co więcej, wszystkie wspomnienia pozostaną na długo w pamięci. Goście nie zauważą różnicy i wszyscy będą szczęśliwi.

 Wniosek? 
Jest to zapewne jeden z piękniejszych dni w naszym życiu, warto aby takie momenty budziły tylko i wyłącznie dobre wspomnienia .
Bez alkoholu można się równie "szampańsko" bawić :)


                                                                                                              Daga

* Pisząc o alkoholu, nie namawiamy nikogo do jego spożywania. Przypominamy również, że szkodzi zdrowiu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz