niedziela, 11 października 2015

Podróże: Miesiąc Miodowy - jechać czy nie jechać? [Malwina]

Źródło: Internet
Źródło: Internet
Chociaż dział, który przyszło mi opracowywać zatytułowany jest „podróże” możecie czasami spodziewać się  artykułów o całkiem innej tematyce. Wśród nich znajdą się m.in. wieczory panieńskie czy kawalerskie, ciekawe weselne zwyczaje z różnych części świata, lub moje własne (bądź także pozostałych DreamGirls) przemyślenia na pewne tematy - oczywiście związane ze ślubem.
Dziś, jak wskazuje tytuł, chciałabym zastanowić się co z tą podróżą. Czy to konieczne?

Każdy z nas doskonale zdaje sobie sprawę z tego, z jak wielkim stresem wiąże się przygotowanie wymarzonego wesela. Im bliżej tego cudownego (mamy nadzieję) dnia, tym bardziej się zamartwiamy, bo przecież wszystko MUSI wyjść po prostu idealnie. Tysiąc spraw na głowie. Od czego zacząć? Lista gości, zaproszenia, menu? 
Dni mijają.
Zapadają decyzję
Aż w końcu dzieję się.
Słowa przysięgi zostają wypowiedziane, tort pokrojony, oczepiny zaliczone, goście zachwyceni. Wszystko idzie po naszej myśli i nie zaliczamy żadnej, żenującej wpadki. Możemy w końcu odetchnąć… i pomyśleć o podróży poślubnej! A dokładniej co spakować do walizki, bo przecież wszystko już ustalone, prawda?
Niekoniecznie. Okazuje się, że wiele „świeżych” małżeństw rezygnuje z tej przyjemności. W grę nie wchodzi nawet kilkudniowy wyjazd. Planując ten wyjątkowy dzień nie ma czasu na kolejne troski, jakich może dostarczyć organizacja podróży poślubnej. Ja osobiście nie wyobrażam sobie nie zrobić miesiąca miodowego. Może dlatego, iż jestem rozmarzoną romantyczką, która naoglądała się za wiele filmów?

Główną przyczyną dlaczego tak się dzieję są oczywiście pieniądze. Nie jest tajemnicą, że wesele wiążę się z ogromnymi kosztami. Sala, catering, orkiestra, suknia, garnitur, obrączki i wiele, wiele innych rzeczy. Gdy zliczymy to wszystko razem otrzymamy naprawdę ogromną sumę pieniędzy. Zdarza się, że nasz fundusz i tak nie wystarcza i trzeba z czegoś zrezygnować, a co dopiero odwiedzać biura podróży i decydować się na wycieczki. Dobrze wiemy, że nie są to tanie przyjemności, stąd nie dziwi nas wiadomość o braku miesiąca miodowego wśród naszych znajomych.
Innym powodem jest zapewne stres związany z przygotowaniami. Nerwy pojawiają się bez względu na to, czy podróż jest wyjazdem zorganizowanym, czy robimy to samodzielnie od A do Z. Dla niektórych jest to niepotrzebny kłopot. Radość i ulga po całym zamieszaniu związanym z weselem, jest na tyle duża, że jakakolwiek podróż jest po prostu zbędna.  
Chociaż przygotowania do tej wyjątkowej uroczystości trwają nawet kilka miesięcy, to przecież zabawa  w końcu się kończy i niekiedy bardzo szybko trzeba powrócić do zwykłej codzienności. Bywa, że ślub nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla przełożonego i jak nie ma takiej możliwości, to nie będzie urlopu. Czeka na nas nie tylko praca, obowiązki, ale też  musimy odnaleźć się w nowej rzeczywistości, bo od teraz tworzymy z naszym współmałżonkiem wspólny dom.
   

 
Źródło: Weronika G. :)
 Moi rodzice nie udali się w podróż poślubną, ale nigdy nie słyszałam, żeby jakoś szczególnie żałowali. Wydaję mi się, że też czasy były inne i dopiero od niedawna stało się to praktycznie niezbędną częścią weselnych przygotowań. Nie jest to mały wydatek, wymaga czasu i może być (ale jak najbardziej nie musi) bardziej stresujący niż relaksujący, ale dla chcącego nic trudnego, prawda? Czy to koniecznie musi być wielka podróż do ciepłych krajów opływająca w luksusy? Oczywiście, że nie! Przecież najważniejsze to być razem. Gdziekolwiek. To może być zarówno jeden weekend, jak i cały tydzień. Nad morzem, w górach, za granicą, w kraju, a nawet na działce u ciotki. Byleby odpocząć, nacieszyć się sobą, odetchnąć i przygotować na kolejny, piękny (i na pewno nie nudny) etap swojego życia. Jeżeli decydujemy się na te pierwsze, małżeńskie wakacje tylko dlatego, bo to jest modne, albo „żeby inni widzieli” to równie dobrze możemy w ogóle nie wyjeżdżać. Traktujmy to jako dobry początek małżeńskiej drogi, a nie jak stresującą konieczność. Nie, podróż poślubna nie jest obowiązkowa. Nie będziesz gorsza, mniej szczęśliwa jeżeli nie pojedziesz. Jeżeli jednak masz wymarzoną nie tylko ceremonię ślubną, ale też miesiąc miodowy, to wiedz, że w zasięgu Twojej ręki jest tak wiele zróżnicowanych ofert, że nawet z niewielkim budżetem, możesz przeżyć niezapomniane chwile. Zrób to dla siebie, zróbcie to dla Was i spędźcie ten dany Wam wspólnie czas jak najlepiej* tylko możecie. 

*Uwaga: W przypadku braku ostrożności możliwa niespodzianka po 9 miesiącach (chyba, że macie to w planach) 3:) 

Malwina

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz