czwartek, 1 października 2015

Kulinaria: Puk puk...kto tam? [Dagmara]


Chciałabym niczym Paulo Coelho uraczyć Państwa moimi myślami, chciałabym niczym Magda Gessler przekazać Państwu moją wiedzę, bądź chciałabym niczym Mary Fior- bohaterka filmu pt. „Powiedz tak”, być najlepszą przyjaciółką, „człowiekiem orkiestrą”, a przy tym skromną dziewczyną. Nie wiem, czy podołam, ale mogę obiecać, że zarówno ja jak i moje przyjaciółki, będziemy się starać z całych sił.

O czym mowa?

O torcie bezowym, o musztardzie po obiedzie, a może o kucharkach, którym to została woda po kisielu? To tak drogą wstępu, z przymrużeniem oka ;) Nie znajdą Panie tutaj suchej teorii, nie powiem również jaką opcję należy wybrać, mogę doradzić, zaproponować rozwiązanie. Wybranie miejsca na wesele, stanowi już duży krok, ponieważ każda z Nas, chciałaby wszystkich zadowolić, zaskoczyć, tak aby nasze wesele zostało zapamiętane na bardzoooo długo. 
Jednak jak się okazuję, miejsce to zaledwie 1/5 sukcesu, oprócz tego gromadzi się masa innych bardzo istotnych decyzji, którymi się tutaj zajmę.



Dzisiejszy artykuł ma charakter bardziej wprowadzający, ale na samym początku chciałabym zadać Wam pytanie:
                        „ Czy podążać z duchem czasu, czy też zdać się na tradycyjne rozwiązania?”
Kiedy moja siostra wychodziła za mąż, będąc na spotkaniu z managerem restauracji, zaproponował on staropolską strzechę z miejscowymi specjałami, różnorodnymi wędlinami..no dobra po prostu pajda chleba i smalec. W sumie opcja całkiem przyjemna, urozmaicenie przyjęcia. ALE!
Jako ta bardziej wyszczekana z sióstr, głośno przedstawiałam argumenty za i przeciw,moje wnioski brzmiały tak :

1. Większość naszej rodziny pochodzi ze wsi, takie specjały nie są im obce, mają je na co dzień,
2. Środek lata (sierpień) – upały,
3. Czy kiedykolwiek będąc na imprezie skorzystałaś/eś z bujnej oferty produktów ze strzechy?
4. Niemałe pieniądze.
Moja siostra przyznała mi rację, zrezygnowaliśmy z tej propozycji. Właściciel restauracji również odwiódł Nas od tego pomysłu, przyznając, że fajnie to wygląda..no ale...

Ja nie mówię NIE!, ja zwyczajnie wskazuję punkty jakie należy rozważyć. Dla innej z rodzin, może być to okazja do skosztowania rzeczy, które są okazjonalne lub zwyczajnie niedostępne.  Warto urozmaicać gościom czas, ale czy należy robić wszystko z taką dużą pompą i przesadą? Przygotowanie wesela wymaga dużo pracy ;)
 A jak to było u Was, rozważacie ten pomysł ? 

                                                                                                                                                      Daga

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz